Kiedyś byłam homeopatką uwielbiałam domowe receptury i miałam swoje sposoby praktycznie na wszystko. Od przeziębienia po leczenie trądziku czy nawilżanie skóry wszystko prosto z lodówki albo spiżarni. Suszone zioła, domowy jogurt czy miód, to były niezbędne składniki mojej kuchni (kiedyś zdradzę wam mój patent na jogurt) Na wszystko miałam sposób i głęboko wierzyłam, że każdy z nich wyjątkowy i działa cuda. Do pewnego stopnia z całą pewnością były to dobre metody i przede wszystkim naturalne, jednak potem zafascynowałam się opakowaniami kosmetyków i porzuciłam ambicje zostania “zielarką osiedla” 🙂
Po latach abstynencji homeopatycznej i skrajnej fascynacji nowoczesną kosmetologią jestem aktualnie na drodze powrotnej do praktyk sprzed lat. Muszę przyznać, że do tej przemiany specjalnie się nie pchałam a wszystko zaczęło się od mojej mamy. Latem ubiegłego roku nie widziałyśmy się całe trzy miesiące po czym, kiedy wróciła z wyjazdu zauważyłam u niej rodzaj odświeżenia cery, jakby nabrała nowego kolorytu i tak zwanego “natural glow” Przez kilka dni siedziałam cicho i nie pytałam o co chodzi, ale nie wytrzymałam, kiedy któregoś poranka zastałam ją z świeżo pokrojonymi talarkami ziemniaków na powiekach. Idąc za starym zwyczajem, wyskoczyłam do niej z tekstem “Ty znowu te swoje domowe woo doo uprawiasz? “ A ona na to – A myślisz, że nie zauważyłam, jak się na mnie gapisz odkąd wróciłam? Ale co ja ci będę opowiadać o właściwościach ziemniaka, jak ty wolisz dwie stówy wydać na krem. Przyznaję, zaintrygowało mnie to, bo po raz pierwszy od wielu lat zauważyłam u mojej znaczną poprawę cery i przede wszystkim brak sińców pod oczami, które zawsze były jej zmorą. Wzięłam nóż, pokroiłam dwa kawałki ziemniora i wpadłam jak śliwka w kompot.
Trzy łatwe maseczki z ziemniaków
Zachęcona efektami u mojej mamy, zaczęłam regularnie rano i wieczorem na dziesięć minut przykładać cienko pokrojone talarki z ziemniaków na oczy i całą twarz. Po kilku dniach zauważyłam znaczną poprawę w kolorycie skóry i naturalne ściągnięcie, jakby cera odmłodniała, stała się bardziej sprężysta. Pomyślałam sobie, że skoro sam ziemniak potrafi robić takie fajne rzeczy ze skórą, to może warto powrócić do starych praktyk i pokombinować z recepturami. W ten sposób stworzyłam dwie nowe maseczki a ich przepisy wrzucam wam na koniec tego artykułu. Bierzcie i korzystajcie ku chwale piękna i łaskawości dla portfela 🙂
Maseczka #1 Ściągająca
Umyj średniej wielkości ziemniaka, następnie obierz do golasa. Krój cieniutkie talarki ziemniaka, połóż na twarz i połóż się. Ostatnie dwa talarki połóż na powieki i relaksuj się przez dziesięć minut. Talarki na twarzy mojej przesuwać po twarzy żeby sok z warzywa lepiej się rozprowadził po skórze i wchłonął. W pewnym momencie talarki wyschną, więc obierasz kolejne i tak do wyczerpania ziemniora 🙂
Maseczka #2 Rozjaśniająca
Umyj ziemniaka i obierz do golasa, utrzyj na cienkiej tarce mniej więcej połowę ziemniaka, dodaj kilka kropel cytryny i utrzyj do masy kilka listów mięty. Całość rozprowadź na buzi, połóż się pachnij. Maseczkę trzymaj 10, 15 min. Pięknie odświeża i ściąga i dodatkowo rozjaśnia skórę.
Maseczka #3 Nawilżająca
Umyj i obierz ziemniaka, utrzyj połowę na cienkiej tarce, dodaj pół łyżeczki śmietany 32% zmieszaj do równej masy, połóż na twarz.
Ziemniaki, dzięki dużej zawartości skrobi pięknie wygładzają i ściągają skórę. Dodatkowo mają właściwości oczyszczające więc regularne okłady z ziemniaka pomogą zniwelować uporczywe sińce pod oczami. Jeśli robisz maseczki wieczorem, to tylko ściągnij wacikiem pozostałość i nałóż od razu krem bez zmywania twarzy. Efekt zauważysz następnego dnia rano 🙂
Monika
styczeń 21, 2020Maseczka z ziemniaka? Nie spodziewałabym się, że ziemniaczki mają takie właściwości także dla skóry.
Narine
styczeń 21, 2020Spróbuj, spodoba ci się 🙂 Też byłam sceptyczna ale efekty są mega! 🙂
Marcelina
luty 12, 2020Maseczka z ziemniaka? W życiu bym nie pomyślała xd u mnie króluje ogórek 😉