In Vitro – Ile to kosztuje?

Są takie pytania na które nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. No bo jak tu wycenić upragnione rodzicielstwo? Ile to jest dużo a ile mało kiedy jedyną opcją na posiadanie dziecka jest kosztowne leczenie In Vitro? I jak właściwie wycenić lata wyrzeczeń tylko w ramach pln’ów? Nie da się i wiedzą o tym najlepiej ci, którzy przeszli wyboistą drogę o upragnione rodzicielstwo. Jednak postanowiłam napisać ten artykuł dla tych z Was, które są na początku swojej drogi leczenia In Vitro. Wiem jak wiele pytań w tym czasie pojawia się w głowie i jak niewiele dostajemy odpowiedzi. Nie ma co ukrywać, koszty leczenia niepłodności metodą In Vitro odgrywają ważną rolę i smutna prawda jest taka, że nie każdą parę stać na taki wydatek, dlatego bardzo się cieszę, że w Warszawie ruszył Miejski Program Dofinansowania Leczenia In Vitro bo wiem jak ważna w tym czasie jest każda złotówka.

Ruszył Warszawski Program Dofinansowania Leczenia In Vitro

No i na co mi te pięć tysięcy?! Masz rację, to praktycznie kropla w morzu potrzeb. Każdy przypadek niepłodności jest inny a leczenie wymaga bardzo indywidualnego podejścia. Niestety często leczenie trwa latami. Wiem o tym dobrze, ponieważ od momentu postawienia diagnozy o mojej niepłodności do dnia udanego transferu a potem potwierdzonej wynikiem hcg ciąży minęły cztery lata. A przed tymi czterema latami było życie w strachu przed diagnozą, której nigdy nie chciałam usłyszeć. W sumie dziesięć lat. Każda wizyta u lekarza to drenaż portfela, stres i brak odpowiedzi. Mój przypadek nie był beznadziejny, ale procentowo zahaczał o Charlotte z Seksu w Wielkim Świecie. Okazało się bowiem, że po zabiegu laparoskopii jajowodów produkcja pęcherzyków w cyklu owulacyjnym drastycznie spadła i tak oto znaleźliśmy się w sytuacji, w której zabieg udrożniania jajowodów nie dość, że nie pomógł, to jeszcze dodatkowo praktycznie zatrzymał produkcję jajeczek. Klasyczna sytuacja, z deszczu pod rynnę. Trzeba było rozpocząć stymulację. Jedno wejście do apteki z receptą od mojego lekarza i wyszłam o 4 700 złotych lżejsza. Pamiętam jak po wyjściu z apteki powiedziałam Piotrkowi, że właśnie dostał od życia niepowtarzalną okazję by się nawrócić i porządnie się za nas pomodlić. Byliśmy już tak wyczerpani finansowo, że dalsze leczenie stało pod znakiem zapytania. Dlatego tak bardzo ważne są programy dofinansowania leczenia niepłodności. Te pięć tysięcy złotych to w naszym przypadku koszt leków z jednego wejścia do apteki ale w tamtym czasie nasza sytuacja była już tak trudna, że każdy tysiąc był na wagę złota. Ile wydaliśmy i na co? Poniżej lista wydatków od momentu postawienia diagnozy do momentu urodzenia Sati.

  1. Wizyty u lekarzy 4 lata co dwa miesiące x 200 zł = 1200 zł rocznie = 4800 zł
  2. Zabieg laparoskopii z wyjazdem do Armenii ze względu na świetnych lekarzy i popularność tego zabiegu = 8000 zł w tym koszt zabiegu i całkowity koszt podróży.
  3. Leki – 4700 zł
  4. Badania – Koszt wszystkich badań w tym drożność jajowodów i hormony w sumie wszystkie badania przez 4 lata = 7400 zł
  5. Pakiet IMCI = 7800 zł
  6. Jeden nieudany transfer = 1500 zł
  7. Przechowywanie oocytów – 300 zł/rok . 

W sumie 34 500 zł

Wyżej podana suma zawiera tylko te wydatki, o których pamiętam, ale było też sporo innych pobocznych, których nie liczyłam i nie pamiętam. Kiedy otworzyłam kopertę z wynikami badań i zadzwoniłam do lekarza, żeby rozszyfrował wynik hcg myślałam, że nogi się pode mną ugną ze szczęścia. W jednej sekundzie wszystko przez co przeszliśmy przestało mieć znaczenia. Długi u rodziny i znajomych, lata pytań “Dlaczego ja?” poczucie przegranej i psychiczne wypalenie w jednej chwili zamieniły się w małą fasolkę, naszą Sati. 

Jak pisałam wcześniej, każdy przypadek niepłodności jest inny i wymaga indywidualnego leczenia a co za tym idzie, też inne koszty leczenia.

Trzymam za ciebie kciuki 🙂 

        

Zapisz się do Newslettera #MissisBoss i bądź na bieżąco ze wszystkimi atrakcjami naszej społeczności !

Co myślisz ?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.