Nessun Dorma – Pasja, która nie daje spać.

Ze wszystkich zmysłów najbardziej jestem podatna na zmysł dźwięku. Żaden obraz, żaden smak czy zapach nie mają na mnie takiego wpływu jak dźwięki. Mogę nie widzieć, mogę stracić węch i wzrok, ale tak naprawdę oślepnę dopiero, kiedy stracę słuch. Najpiękniejsze rzeczy w życiu widziałam dźwiękami, zapachy najbliższych mi osób przywołuję przy nutach konkretnych utworów. Nawet ten post piszę przy muzyce i jeśli chcesz wiedzieć co czuję pisząc go, na samym dole zostawiam link. 

Autostrady Francji nigdy nie miałyby dla mnie takiego znaczenia, gdyby nie płyta ATB Future Memories. Dzięki tej płycie pamiętam każdy zakręt, mijane miasteczka, kościółki gdzieś na szczytach Alpejskich gór… Pędziłam przed siebie, jakbym żyła swój ostatni dzień na ziemi. Wszystko, co kiedykolwiek czułam, przeżyłam i dostrzegłam, wszystkie moje podróże, zawody i miłości, które przeszłam mają swoje dźwięki. Indie zwiedziłam przy nutach Bhudda Bar’u, banał, wiem, ale za to zachowałam w pamięci smak piwa wypitego na środku jeziora w prowincji którego nazwy nie pamiętam. Wszechobecnego zapachu curry i kadzideł ze świątyń, smrodzik skwaru i smaku mango z ryżem. Pamiętam konkretne twarze, uśmiechy, emocje, to wszystko dzięki muzyce. 

Moje podróże do Armenii zawsze są pełne dźwięków tęsknoty. Tym podróżom towarzyszą utwory z pogranicza rus-arm disco/estradowe. I tak oto na trasie “dom babci – dom siostry” poryczałam się przy najbardziej kiczowatym utworze w wykonaniu Filipa Kirkorov’a pod tytułem “Moja Jedyna” Od tamtej pory zawsze kiedy jadę tą trasą, słyszę emocje, które wtedy poczułam. To dziwne, tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, ale podróże do Armenii tym właśnie dla mnie są. Tęsknotą za czymś, czego nigdy nie umiałam nazwać.

Jestem szczęśliwa, totalnie i do szpiku kości. Ze wszystkim co mam i tym czego nie mam. Kocham moje życie takim, jakie jest, dokładnie tu i teraz. Jestem wdzięczna, znowu, bo gdzieś po drodze w trudach codzienności straciłam dziękczynność. W gonitwie miliona spraw i poczuciu przegrania nie ma miejsca na wdzięczność… Tęskniłam za nią bo to moja najlepsza przyjaciółka. Dzięki niej zawsze pojawiała się nadzieja, siła i chęć do spróbowania raz jeszcze. Dzięki wdzięczności przetrwałam największe życiowe kryzysy. Ale wdzięczność zawsze pojawiała się w towarzystwie mojej drugiej przyjaciółki, muzyki. Przy muzyce wybaczam, odpuszczam, dzięki niej jestem lepsza. Zamykam oczy i wiem, że mogę wszystko. Tak naprawdę niczego w życiu bym nie dokonała gdyby nie muzyka. Wszystkie znaczące momenty w moim życiu mają swój utwór a listę top 10 otwiera niezmiennie od lat Nessun Dorma z opery Turandot Puccini’ego. To jest TEN jedyny utwór, który zabrałabym na bezludną wyspę, gdybym miała wybrać jeden ze wszystkich utworów świata. 

Muzyka mojego życia

Myślałam, że straciłam marzenia na zawsze. Myślałam, że wyrosłam z nich i że nigdy już nie poczuję tego, co czułam, kiedy pchałam się na sceny, kompromitując się na oczach sporej publiczności. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że nawet zgorzkniałam bez niej a moje stany depresyjne miały swój początek właśnie tam, gdzie skończyły się moje muzyczne rytuały. Kilkugodzinne sesje ze słuchawkami na uszach, taniec w samotności przed lustrem, poczucie wolności i szczęście w najczystszej postaci. Miałam coś, co było tylko moje i nikt, żadna krytyka, żadne potknięcie, żadna porażka nie mogła mi tego zabrać.

Myślę, że nasze marzenia są w rzeczywistości jedynym, co posiadamy na własność i chyba poczucie samotności, w której żyłam przez ostatnich kilka lat brało się właśnie z rozstania z muzyką. Sporo się w moim życiu zmieniło. Mam piękną córkę, którą kocham nad życie, mam rodzinę która jest dla mnie ważniejsza niż wszystkie kariery świata, ale ostatnio bardziej niż kiedykolwiek zależy mi spełnieniu. Myślę, że w relacjach rodzic-dziecko przychodzi taki moment, kiedy trzeba dać dziecku wolność i jestem przekonana, że na tę wolność stać tych rodziców, którzy w pierwszej kolejności dają wolność sobie. Wolność i prawo do spełnienia, szczęścia i samorealizacji. A że ja chcę być wzorem dla Sati, cóż bój się świecie, bo właśnie wpadłam na pomysł powrotu do śpiewania 🙂

To właśnie ten utwór towarzyszył mi podczas pisania tego artykułu.
Słuchawki, Sony
Marynarka,
Renee
Koszula,
& Other Stories
Spodnie,
H&M
        

Zapisz się do Newslettera #MissisBoss i bądź na bieżąco ze wszystkimi atrakcjami naszej społeczności !

Co myślisz ?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.