Zmień nawyki a zmieni się twoje życie. Pięć prostych zasad ludzi sukcesu.

“Nie wydarzy się w twoim życiu nic ponad to, co jest ci pisane. Chyba, że zdecydujesz się to zmienić” Zawsze uważałam, że przeznaczenie każdego z nas leży tylko i wyłącznie w jego rękach. Że to od nas samych zależy co osiągniemy w życiu, czy będziemy szczęśliwi i spełnieni, czy też poddamy się życiowym niepowodzeniom i będziemy do końca swoich dni rozpaczać i szukać winnych za nasz marny los. Oczywiście, że są wypadki, zdarzenia nie do przewidzenia, takie, których nie sposób zapobiec, ale na potrzeby tego tekstu trzymajmy się spraw, które zależą od nas i naszych decyzji. Tragedie zostawmy na inny artykuł i skupmy się na tym, jak osiągnąć sukces w życiu i obszarach dla nas ważnych.

Wszyscy szukamy wymówek, nie ma świętych. Po prostu, czy chcesz tego czy nie negowanie, wymówki, szukanie winnych, pretensjonalność są w naturze każdego człowieka. Tylko nieliczni mają w swoim kodzie DNA wieczne samozaparcie, cała reszta musi nad tym pracować. Sama nie jestem święta i miewam słabe dni, ale być może to właśnie ciebie zainspiruję do podjęcia wyzwania i zmian nawyków na takie, które zaczną przynosić ci wymierne korzyści z życia codziennego? 

Wszystko co cię przeraża jest warte walki, zatem zastanów się, co takiego o czym marzysz i pragniesz wymaga od ciebie najwięcej pracy i skup się właśnie na tym. W moim przypadku to były emocje. Chciałam je ogarnąć, mieć nad nimi kontrolę i sama decydować kiedy i czy mają wziąć nade mną górę. Gwarantuję, że najtrudniejszy jest pierwszy krok, potem będziesz z siebie dumna! Postanowiłam podzielić się z wami moimi sposobami, dzięki którym każdego dnia stawiam jedną cegłę na ścianie moich marzeń. Dzięki tym prostym trikom ogarnęłam emocje i nerwy, jestem szczęśliwsza i czerpię radość z tego, co wcześniej wyprowadzało mnie z równowagi. To nie jest łatwe, ale do dokonania niemożliwego potrzeba tylko decyzji, że chcesz to zrobić i prostych czynności, które wymagają zmiany dotychczasowych nawyków. Te uniwersalne zasady pomagają zredukować stres, wykroić trochę czasu dla siebie, wyciszyć się i przede wszystkim poprawić higienę codzienności. 

Po pierwsze:

Wstań przed wszystkimi, a jeśli mieszkasz sama/sam to wstawaj przed samym sobą. Musisz nauczyć się programowania swojego ciała i umysłu by to one służyły tobie a nie odwrotnie. Ja często słyszę, zwłaszcza od kobiet, że nie mają siły, że nie ledwo ogarniają kuwetę codzienności a co dopiero wstawać o 5 ej. To może być problematyczne, zwłaszcza jeśli jesteś świeżo upieczoną mamą, i akurat w tym przypadku moją radą jest żebyś kochana po prostu dała sobie czas i nie wymuszała na sobie rygoru przez który pewnego dnia padniesz jak mucha. Ale jeśli jesteś na takim etapie, w którym czujesz, że musisz coś zmienić w swoim życiu, dyscyplina jest konieczna. 

Polecam wstawanie wcześnie rano zwłaszcza osobom walczącym z bezsennością, ja dzięki temu wyszłam z tej choroby. Zastosuj efekt odwrotności, skoro i tak nie możesz spać to nie śpij i tyle. Gwarantuje, że za tydzień zapadniesz w najgłębszy sen ever. Wstając wcześnie zyskujesz czas na to, by w spokoju zrobić wszystko na co nie masz czasu w ciągu dnia. Dla każdego z nas priorytetem będzie coś innego. Ja na przykład na zmianę jednego dnia czytam o poranku drugiego ćwiczę. Dla ciebie priorytetem może być szukanie pracy, pisanie pracy magisterskiej albo przygotowanie grafik dla klienta. Znajdą się też tacy, dla których prysznic bez publiczności i akompaniamentu symfonii “Mamo, mamo” jest największym darem, więc siostro, ładuj tyłek do wanny, właśnie masz okazję umyć głowę słysząc tylko dźwięk wody 🙂

Po drugie:

Zacznij dzień od ruchu. Serio i bez wymówek. Możesz biegać, skakać na skakance na tarasie, pojechać na basen i zrobić 3 długości albo klasyk, przerzucić trochę żelastwa na siłowni. Rób to, co uważasz, ale ruszaj się. Niech się ciało obudzi, wyprostuje i da sygnał do mózgu, że pora wstawać. Najgorsze są pierwsze dni bo to szok dla organizmu ale wiesz, że trening czyni mistrza, więc cały dyskomfort który czujesz w tych pierwszych dniach i godzinach jest tymczasowy i minie. Nie warto więc poddawać się dla czegoś co i tak przeminie, proste? 🙂 

Po trzecie:

Nie zaglądaj do telefonu. Zrób to dopiero, kiedy wypijesz w spokoju kawę i zjesz śniadanie. Nic dobrego nie wyniknie z tego, jeśli zobaczysz na czczo wkurwiającego maila od szefa, na który nie ma siły, żebyś nie odpisała. Nie rób tego z dwóch powodów. Nie ma problemu, którego nie rozwiążesz po śniadaniu oraz dlatego, że na głodniaka człowiek potrafi pisać farmazony. Zamiast dać się ponieść emocjom polecam trzy głębokie oddechy. Wymyślisz rozwiązanie w drodze do pracy a nawet poinformujesz o nim osobiście zamiast pisać kolejnego maila. Punkt dla ciebie, masz jaja i nie chowasz głowy w piasek. 

Generalnie nie zalecam zaglądania do telefonu zaraz po obudzeniu również dlatego, że tak całkiem serio nie potrzebujesz do szczęścia informacji o tym, w co się dzisiaj ubrała twoja ulubiona blogerka, ty masz być skupiona na tym, żeby samej wyglądać jak milion dolarów. Lajka dasz jej później, nie ubędzie jej 😉 

Po czwarte:

Myśl o sobie, bądź jak cholerna samolubna hiena, myśl o swoich pasjach, o swoim spokoju o swoim domu i dzieciach. Bądź strażniczką spokoju dla swojego świętego spokoju. Nie możesz być oddana innym 24h na dobę, to jest wręcz niezdrowe. Człowiek musi zadbać o swój spokój niezależnie od tego jak bardzo kocha swoje dzieci czy pracę. Organizuj domowników tak, żeby zaczęli funkcjonować również bez twojej pomocy i aktywności. W dniu, w którym zaczęłam wychodzić do drugiego pokoju z książką, zmieniło się moje życie. 15, 20 minut zdziała dla ciebie cuda. Czytaj gazetę, książkę, albo włącz sobie muzykę w słuchawkach (tylko bez patrzenia w telefon i sprawdzania facebooka i Instagrama) Nawet 15 minut z muzyką w uszach zmienia całkowicie twoje myśli i niweluje stres. Zrób to dla siebie i dla swoich najbliższych, uwierz mi, że tych kilka piosenek, kilka stron książki czy gazety sprawią, że wrócisz do nich szczęśliwsza z ilością stresu na poziomie nul.

Po piąte:

Oddychaj. Myślałaś, że te wszystkie znane osoby uprawiają jogę i techniki oddychania z powodu mody? Nic bardziej mylnego. Większośc z nas nie potrafi prawidłowo oddychać, nie potrafimy nawet w skupieniu wytrzymać pięć głębokich oddechów. Dlaczego to takie ważne? Bo w gonitwie dnia codziennego każdy z nas doznaje czegoś co ja nazywam mikro hiperwentylacją, czyli stanu w którym przyspieszony oddech powoduje zawroty głowy i poczucie, jakbyś zaraz miała upaść, w lżejszym stopniu co prawda ale jednak. Często dzieje się tak, kiedy ciało nie nadąża za umysłem i odwrotnie. Zawsze, zanim pozwolisz, żeby cię coś wyprowadziło z równowagi zrób kilka sekund przerwy zanim się odezwiesz. Weź głęboki oddech licząc do trzech i wydychaj licząc do czterech. Zrób tak trzy, cztery razy i dopiero mów to co miałaś powiedzieć. Panowanie nad oddechem jest o tyle istotne, że udowodniono, iż osoby z natury bardzo burzliwe, takie na których mówimy, że szybciej robią niż myślą dzięki zastosowaniu technik oddechowych zapanowały nad wybuchami gniewu i złości. To z kolei prowadzi do bardziej racjonalnych decyzji w wielu sytuacjach a także do polepszenia relacji międzyludzkich. 

Teraz pewnie się zastanawiasz gdzie ta tajna metoda na osiąganie wyznaczonych celów? Już ci mówię. Wstałaś o 5 ej rano, mogłaś zrobić to, co jest dla ciebie najważniejsze. Nie zaglądałaś na social media przez cały ten czas, byłaś skupiona na swoich priorytetach zamiast oglądać życie obcych ci ludzi, czytałaś albo słuchałaś muzyki więc miałaś chwilę w ciągu dnia żeby się zrelaksować. Oddychałaś głęboko zamiast nerwowo krzyczeć… zrobiłaś pięć kroków z planu dnia najbardziej zdyscyplinowanych ludzi świata, nadal uważasz, że ich sukcesy to kwestia szczęścia czy losu? 🙂 

        

Zapisz się do Newslettera #MissisBoss i bądź na bieżąco ze wszystkimi atrakcjami naszej społeczności !

Co myślisz ?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 Comments
  • Aleksandra
    Kwiecień 15, 2020

    Kochana moja, jakie to proste a jak bardzo nie zdajemy sobie sprawy, jak marnujeny czas i potencjał swój i czasu. Brawo!

    • Aleksandra
      Kwiecień 15, 2020

      Jeju, ale namieszaoam. Miało być że to takie proste A tak bardzo nie zdajemy sobie z tego sprawy. Marnujemy codziennie swój czas, swój potencjał, szukamy wymówek… Wiem, ze początkowo będzie trudno, ale nawyki kształtują się ponoć w 21 dni. A to tylko 3 tygodnie 🙂 Dziękuję za ten wpis. Buziaki