ZMIENIĆ SIĘ CZY NIE, OTO JEST PYTANIE

Człowiek uczy się całe życie a najbardziej uczy się siebie. Uczy się, jeśli chce się rozwijać. Uczy się, jeśli ma na tyle otwarty umysł, by zaakceptować zmiany, które w nim zachodzą. Kiedyś byłam dość radykalna w wielu kwestiach. Bardzo dokładnie wiedziałam czego chcę a to oznaczało, że byłam absolutnie pewna tego, czego nie chcę. Szastałam na prawo i lewo stwierdzeniami typu – Tego nigdy w życiu nie zjem. Albo, że – Takiej sukienki nigdy nie założę. Jednak czas i okoliczności udowadniają raz po raz, że jesteśmy bardziej zmienni niż nam się wydaje. Nosimy to, co trendy dyktują a kiedy jesteśmy w Tajlandii kosztujemy nawet zupę z robakami.

Ludzie z mojego bliskiego otoczenia twierdzą, że spokorniałam, dojrzałam i w końcu wyciągnęłam kij z tyłka 🙂 Nie widzi tego tylko moja mama, dla której zawsze byłam uparciuchem 🙂 Nie mam jej tego za złe, jej wiara w mój upór sprowadza mnie na ziemię, kiedy za długo lawiruję w obłokach pokory 🙂 Prawda jest taka, że nigdy nie miałam kija w tyłku a to, że mam swoje zdanie i potrafię iść do celu uważam akurat za mój niebywały atut. Z resztą to wyznanie jest najlepszym dowodem na to, że ze skromnością mamy się na bakier. Nigdy nie bałam się głośno mówić tego co myślę, zawsze uważałam, że należy korzystać ze swoich atutów i nie bać się przystawać przy swoim. Jednak siła charakteru mylnie jest przez wielu odbierana jako brak skromności czy wywyższanie się. Klasyka gatunku.

W mówieniu głośno o swoich pragnieniach czy poglądach jest jednak pewne ryzyko. Ci sami ludzie, którym tak bardzo uwierały twoje zdecydowane poglądy zaczynają ci zarzucać brak konsekwencji. Często bywają w tym cyniczni, tymczasem, kiedy dla ciebie zmiana zdania czy poglądu jest krokiem w rozwoju, dla nich to oznaka braku konsekwencji. Mądry człowiek wie, że bycie konsekwentnym ma sens, jeśli cel pozostaje ten sam. Można być konsekwentnym w fundamentalnych sprawach ale w drodze po swoje umiejętnie porzucać te pomysły, które z czasem uznamy za bezsensowne. Selekcja priorytetów na dany czas to najlepsze co możemy dla siebie zrobić.

Byłam więźniem moich marzeń, ubzdurałam sobie, że muszę mieć wszystko albo nic. Nadal dążę do wszystkiego, ale zmieniłam kurs. Pomyślałam, że celebrowanie dnia dzisiejszego nie musi oznaczać rezygnacji z głównego celu. Nadal widzę nasz dom w jakimś tropikalnym kraju gdzie głównym obowiązkiem dnia jest zabawa na plaży. Nadal dążę do swobody finansowej, która pozwoli mi na życie, kiedy pieniądze same będą się zarabiać. Nadal chcę zostać mamą ponownie, nawet po czterdziestce, ale to wszystko plany długoterminowe i zanim je zrealizuję, pomyślałam sobie, że zmienię zdanie jeszcze raz i w końcu przełamię się by do sukienki założyć sneakersy 🙂 Kiedy wy czytacie ten post, ja jestem w drodze do Paryża. Po raz pierwszy w życiu wyjechałam w sytuacji, kiedy nie powinnam tego zrobić. Powinna być tu w Warszawie, powinnam załatwiać różne sprawy i ogarniać życie, ale teraz jak nigdy, potrzebuję zmiany perspektywy. Jeszcze kilka lat temu coś takiego w moim wykonaniu było nie do pomyślenia ale dzisiaj czuję, nie ma takiego problemu na świecie, który byłby ważniejszy ode mnie i mojego zdrowia. Lecę i oby Paryskie powietrze przewietrzyło moją głowę 🙂

Sukienka: Zara. Sneakersy: Styloskop.pl. Torebka: Trussardi. Zdjęcia: Karolina Chudyba

        

Subscribe so you don’t miss a post
Sign up with your email address to receive news and updates!

Co myślisz ?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.