Idealny związek?

Pamiętam rozmowy sprzed kilku lat z moim kolegą, długie dywagacje na temat udanych związków. Próbowaliśmy znaleźć przepis na udany związek partnerski mieszając doświadczenia i obserwacje związków naszych znajomych. Kolega był jeszcze singlem a ja małżonką z kilkuletnim stażem, więc nasze poglądy na temat idealnego małżeństwa, rodziny czy po prostu związku dwojga ludzi diametralnie się różniły. Mój serdeczny przyjaciel był idealistą w kwestii związków, uważał, że albo iskrzy od początku i coś z tego będzie, albo nie iskrzy i nie ma co marnować czasu na taką znajomość. Twierdził bowiem, że jeśli relacja ma być wymuszona, to lepiej żeby jej było i w tej kwestii zgadzam się z nim w stu procentach. Nic, co wymuszone nie prowadzi do niczego dobrego. Ta teoria sprawdza się nie tylko w relacjach damsko męskich ale też na przykład w życiu zawodowym. Każdy, kto choć raz w życiu pracował w zawodzie, którego szczerze nie znosił, wie że nie ma to jak praca z pasji. Z miłością jest identycznie, dobrze kiedy iskrzy, ale akurat w miłości same iskry na dłuższą metę nie wystarczą. I właśnie ten pogląd, którego wyznawcą jestem ja, zawsze burzył harmonię naszych długich rozmów. 

Idealny związek nie istnieje

Idealny związek się buduje. Często latami, i jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, najczęściej  kosztem motyli w brzuchu, trzymania się za rączki, spania na łyżeczkę i wszystkich tych komercyjnych bujd, które tworzą w naszych głowach błędny obraz idealnego związku. Niestety, ale nie tylko mój serdeczny kolega sprzeciwiał się takim “budowanym” związkom. Z biegiem lat ze zdziwieniem odkrywałam jak wiele osób za podstawę udanego związku uważa przede wszystkim wygląd zewnętrzny, udany seks czy tak zwany “piorun” który w nich strzelił. Nie twierdzę, że te czynniki nie są ważne, ale moja teoria udanego związku swoje fundamenty ma zupełnie gdzie indziej. Paradoksalnie związek wymaga przede wszystkim wolności i to jest moim zdaniem klucz do szczęścia. 

Nie ma miłości bez wolności

Wolności totalnej, nieograniczonej, wolności wiernej i poszanowanej. Zawsze, kiedy wyciągam ten argument, zaraz słyszę czy chciałabym, żeby na przykład mój mąż mnie zdradził bo teoretycznie się na to zgadzam. Nie, chciałabym, ale to jest jego wola i nie mogę go zmusić żeby tego nie zrobił. Ale kiedy pytam dlaczego coś tak potężnego jak wolność sprowadzamy tylko do opcji na zdradę? nagle wszyscy milkną. Ja uważam, że to bardzo płytkie, myśleć o wolności w związku w kategoriach kontroli popędu seksualnego partnera. Tworząc z kimś związek partnerski zawsze z góry zakładamy, że nas nie dotknie żaden kryzys, nie będziemy się kłócić, u nas nie będzie rozwodu czy separacji. Odrzucamy wszystko co ludzkie i naturalne a to paradoksalnie największy błąd. Nie mówię o tym, by żyć w oczekiwaniu na wszystko co najgorsze, ale kiedy dopuszczasz do siebie myśl, że wszystko może się zdarzyć a człowiek zmiennym jest, pewne sprawy nabierają zupełnie innego znaczenia. 

Bez pioruna też się nie da

I to prawda, musi być to “coś” żeby można było w ogóle myśleć o budowaniu czegokolwiek razem. To może być czysta sympatia, poczucie humoru, które ci akurat odpowiada albo po prostu chemia. Chemia jednak bywa zdradliwa i zawsze to powtarzam, że po spożyciu w nadmiarze oczy źle widzą 🙂 Kiedy hormony biorą górę, często nie dostrzegamy rzeczywistości, ba, dopowiadamy sobie cech charakteru, których nasz wybranek wcale nie ma. Wynosimy go pod niebiosa, chwalimy przy znajomych, nie szczędzimy romantycznych historyjek przyjaciółkom z naszego związku. Początki związków zawsze są najfajniejsze, tak jak początki wszystkiego 🙂 Uważam też, że na samym seksie również nie da się budować udanego partnerskiego związku ale z całą pewnością można uratować seks, kiedy związek ma twarde fundamenty i dwoje ludzi najzwyczajniej w świecie się lubi i chce by ich pożycie było lepsze. Dlatego uważam, że poczucie wolności w związku jest kluczowe bo to dzięki niej czujemy swobodę w podejmowaniu trudnych rozmów. Często słyszę od znajomych, że romantyzm w ich związku umarł, że kiedyś dostawały kwiaty i były jego oczkiem w głowie. Wtedy pytam, czy mówiły mu o tym? i zawsze słyszę to samo – Przecież nie powiem mu kup mi kwiaty, powinien się domyśleć! Może i powinien, ale czemu nie powiedzieć? Tego nie rozumiem… Ja mówię i mam problem z głowy i żeby było jasne, wcale nie uważam że to są wymuszone bukiety. Po prostu daje jasny komunikat, że pewien aspekt naszych relacji ostatnio jest zaniedbywany i tyle. Nie oczekuję stu róż, wystarczy, gest niematerialny, choćby długi spacer i wyrzucenie z siebie co komu leży na wątrobie. Kiedy zgłębiałam temat kwiatów podczas rozmów z dziewczynami, często okazywało się, że wcale nie chodzi o sam bukiet ale właśnie o uwagę, że jestem tu, tęsknię, chciałabym ciebie trochę więcej. 

Przyjaźń, wolność, piorun – dokładnie tej kolejności

Idealne związki partnerski, moim zdaniem muszą zawierać w sobie te składniki. To solidna baza do dodawania kolejnych umocnień. To jest też kombo mojego związku. Często mówimy, że kochamy, ale całą masę cech w partnerze chcemy zmieniać bo nam nie pasują. W związkach opartych na przyjaźni tego problemu nie ma, bo przyjaźnimy się z tymi, których lubimy, proste 🙂 Wolność jest potrzebna nam wszystkim by się spełniać, czuć swobodnie i bezpiecznie. Bez wolności nie ma poczucia bezpieczeństwa, zapytaj każdego człowieka, który żył w związku zdominowanym i kontrolowanym przez partnera. Wierzę w to, że najfajniejsze są te pioruny, których szukamy razem i jestem przekonana, że odkrywanie siebie nawzajem w dłuższej perspektywie jest lepsze dla związku niż strzały serwowane w celu zaimponowania. No bo kiedy spojrzysz na swojego wybranka dokładnie takim jak Pan Bóg go stworzył, goluteńkim i bez portfela jak daleko masz ochotę z nim iść przez świat? Ta odpowiedź jest właśnie miernikiem idealnego związku. 

        

Zapisz się do Newslettera #MissisBoss i bądź na bieżąco ze wszystkimi atrakcjami naszej społeczności !

Co myślisz ?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.